W krainie banału

W krainie banału

Ilekroć słyszę, że wszystko się dzieje po coś, że pan Bóg kiedy zamyka okno to otwiera drzwi (czy tam odwrotnie, Romeo preferował chyba balkony) to lekko śmiać mi się chce w zaciszu swojego umiarkowanie rozbudowanego wnętrza. Albo! Mój ulubiony – zależy jak na to spojrzeć! Fakt, to zależy. Tracisz powiedzmy rodzinę, albo jej część, to średnio przyjemne, więc twoją nową staje się np. personel przydomowej Żabki. No co, wracasz do domu wieczorem zaawansowanym, dają ci jeść, ale jesteś przecież dorosły więc dokładasz się do budżetu domowego odpowiedzialnie (ktoś ostatnio nadużywał tego słowa w mojej obecności więc oswajam je na nowo), pogadasz sobie z kierownikiem, który jak typowy Mirek rzuca ci uwagi w stylu starego wujka-pierdoły, względnie upierdliwego ojca, panie ekspedientki to takie ciotko-babcie, wszystko się prawie zgadza. ZALEŻY JAK NA TO SPOJRZEĆ. Już nie jesteś sierotą, wszyscy Polacy to jedna rodzina. Uff.

Z tym oknem to nie rozumiem, ale chyba to na przykład sytuacja, kiedy ktoś, załóżmy w pracy cię wy… wy-cośtam i teraz twoje wyjścia kurczą (albo mnożą, ZALEŻY JAK NA TO SPOJRZYSZ) się do dwóch. Idę albo nie idę, jak mawiał klasyk. Odchodzę albo nie odchodzę. Ze związkami też rzecz miewa się analogicznie. Odejdę – pójdę donikąd albo odkryję Amerykę i będzie, będzie się działo, będzie radośnie i z tej oto okazji przetańczymy razem całą noc. A jak zostanę – to właśnie będzie to wyjście numer dwa. Bramka numer dwa, czeka Cię zonk i Zygmunt Hajzer, co zaowocuje niepostrzeżenym zrobieniem prania lub… stara, poczciwa, bezpieczna przystań, którą będziesz reperować. Względnie komplet foteli ratanowych, ale to chyba w Śmiechu warte mieli. Gdybym pisała rapsy to napisałabym rapować zamiast reperować, ale tego polska scena rapu by z pewnością nie chciała.

Na temat „będzie dobrze” lepiej nie mówić zbyt dużo. To chyba król wśród najgorszych możliwych formuł werbalnych dodawania otuchy. Rezultat końcowy jest ujemny. Co z tego, że będzie, skoro nie jest i dlatego pacjent odczuwa smutek i żal? Lepiej powiedz biedakowi, że…

Czas leczy rany ;)

Ps. Dygresja wieczoru pt. Kod, czyli co działa.
Droga Męczennico, Szlachetny Ofiarniku. Ilekroć zasłyszę, że ktoś „się poświęcił” w imię jakiejś sprawy, że zmienił wszystko dla jakiejś idei, która zapewne zwróci się obficie w dobra, tylko „trzeba czasu”… Może i trzeba, ale nic nie zmieni się dopóki wewnętrzny kod człowieka nie zostanie w całości zmieniony. W przeciwnym wypadku wola życia w taki czy inny sposób znajdzie swoje ujście. I to może być wtedy wesołe, ale wcale nie musi. W końcu ten się śmieje kto pod kim dołki kopie, gdzie kucharek sześć tam obraz ni razu, ale gwarantuję Wam, że wszystko i tak będzie dobrze.IMG_20171028_115913_369