„Brazyliska sawanna” czyli mądrości filmów przyrodniczych

Sawanna brazylijska pod koniec pory suchej. Arcytrudne warunki dla wszelkiego bytu fauny i flory. Nieznośny upał, bezlitosna susza, pokarmu tyle co nic, a bardziej – brak. Małpy zamieszkujące ten teren nie dojadają, żywią się ostatnimi lichymi listkami drzew.
(głos lektora): Grupowa pamięć kapucynek to tajemnica ich przetrwania
Rozumiem przez to, iż kapucynki potrafią skutecznie korzystać z mądrości ludowych? Albo produktywnie oddzielają z pamięci komórkowej to co im szkodzi od tego co im służy? Godne uznania i brania przykładu. Bierzmy więc przykład z małp! Oddzielajmy z przeszłości ziarna od plew. Z dobytku rodzinnych traum i nawyków też.
Nie zmienia to faktu, że są one, małpki, nadal głodne. Szukają, wędrują, nie poddają się. W końcu głos z zaświatów mówi (lektor) Wszystko smakuje gdy jest się głodnym Hmm.
Kapucynki znajdują w końcu orzechy. Twarde orzechy. (to te Do zgryzienia?) Znaczy to, że głodne czegoś stworzenie zadowoli się byle czym? Albo, jako rzecze klepane często porzekadło lepsze coś niż nic? Życie zdaje się być takie proste. W fundamentalnej kwestii pożywienia jest ta mała wybiórczość oczywiście zrozumiała, natomiast czy nie bywa tak, że metaforycznie ujmując, kiedy my sami jesteśmy czegoś głodni, i nie mówię tu o pożywieniu, bo prawdopodobnie jego brak nam nie zagraża, to także zdolniśmy zadawalać się byle czym? I że to źle?
Wkrada się frustracja, która prowadzi do bolesnego błędu
Damn, orzechy okazują się być naprawdę twarde. HMMM zatem objawia się reguła numer jeden: Należy sprawdzić czy kamień jest wystarczająco twardy; reguła numer dwa: Czasem trzeba więcej niż 10 prób.
W świecie ludzkim to się potwierdza! Patrz na przykład Thomas Edison. Podczas pracy nad żarówką pewien dziennikarz zapytał się go, dlaczego walczy dalej po 5 tysiącach nieudanych prób. Edison z bardzo optymistycznym akcentem powiedział: Młody człowieku, nieprawdą jest, że wykonałem 5 tysięcy nieudanych prób, ale faktem jest, że do tej pory odkryłem 5 tysięcy sposobów, według których to nie działa! Co sprawia, że jestem o 5 tysięcy sposobów bliżej rozwiązania. Fajne podejście.
A Michael Jordan? W mojej karierze spudłowałem prawie 9 tysięcy razy. Przegrałem prawie 300 meczów. Dwadzieścia sześć razy nie trafiłem do kosza, gdy zaufano mi, powierzając wykonanie rzutu, od którego zależał końcowy wynik. W życiu ponosiłem porażkę za porażką – i dlatego odniosłem sukces. Grunt to wnioski.
O, o… i w dodatku przyroda brazylijska mówi jeszcze, że sukces to nie zawsze kwestia inteligencji! Albo nie zawsze jest ona zasadniczą podstawą, punktem wyjścia. Znany wszystkim odkrywca teorii względności nie zapowiadał się na geniusza. Nie mówił do czwartego roku życia, przez co rodzice myśleli, jest upośledzony umysłowo. Sztukę czytania opanował w wieku lat siedmiu. Na politechnikę w Zurychu dostał się za drugim razem z powodu niewystarczającego opanowania przedmiotów humanistycznych. Niemniej jednak szybko nadrobił straty. Cholera, czyli możesz nie być z natury inteligentny, a mimo to odnieść sukces?! Ha, co dalej: Im większa małpa tym większy kamień, dlatego starsze osobniki mają przewagę No proszę, skoro jesteśmy częścią natury i wszelkie jej prawa działają analogicznie, to wiek działa na naszą korzyść! Drodzy słuchacze uniwersytetów 3, 4, 10 wieku! Na sukces nigdy nie jest za późno (a w dodatku do jego osiągnięcia nie wymaga się wielkiej inteligencji ;-)) Charles Flint założył IBM gdy miał 61 lat. Niezły ruch. Fauja Singh do 89. roku życia był przekonany, że maraton ma dystans 26 kilometrów (w rzeczywistości ma 26 mil, czyli 42 kilometry). Maraton londyński w 2003 roku ukończył z czasem 6 godzin 2 minuty, a jego osobisty rekord to 5 godzin 40 minut. Miał 92 lata, gdy osiągnął ten czas. W 2004 pojawił się w kampanii reklamowej Adidas obok takich postaci jak David Beckham czy Muhammad Ali.

Nad sawanną pojawiają się chmury. Ciemne, kłębiące się chmury. Samica mrówkojada wraz ze swoją pociechą wędrują przez wióry, krzaki, jałowy teren. Nosi małego na plecach. Rozkoszny widok. Szuka pokarmu, z niewielkim skutkiem. Nadciąga sroga burza. Ptactwo się chowa, nawet pancerniki panikują. Burza. Nadzieja na deszcz? Na nawilżenie gleby, która wyda ożywczy plon? Nie tak szybko. Nawałnica rzuca piorunami, błyskawice natychmiast powodują pożar. Ogień rozprzestrzenia się niebywale szybko po wysuszonej trawie. Ogień szaleje. Nie wygląda to dobrze. Burza w końcu odchodzi, płomienie nie mają co trawić więc wszystko wygasa. Mama mrówkojada szuka małego. Nie widać go nigdzie. Słodziak nie żyje. Kamera pokazuje w końcu na w pół zwęglone ciałko malutkiego zwierzątka. Niebywale to smutny widok samicy, która traci potomstwo.
Tylko padlinożercy korzystają na tragedii
Hej, to zdanie jest genialne! Fakt, kiedy dzieje się dramat tylko hieny i pożeracze padliny mają swoją pożywkę. W naszym ludzkim życiu jest nieco podobnie nieprawdaż? Dzieje nasze osobiste, polityka… Tylko padlinożercy korzystają na tragedii.

Film kończy się powoli. Skalista wyżyna Brazylii. Surowa kraina, która zmusza swych lokatorów do dziwnej adaptacji i sprytnych sposobów na życie
Wtf! Czyżbym mieszkała i żyła na brazylijskiej sawannie?! Ten analogizm aż mnie śmieszy w swej prawdziwości. Jedyne filmy na których chce mi się płakać to filmy przyrodnicze. Zdradzam Wam jeden ze swych sekretów przy okazji.