Jak poznałam swoich sąsiadów. „How I Met My Neighbors”

…. albo bardziej „Jak stopniowo zapoznaję swoich sąsiadów”
Wszak w tej miłej okolicy mieszkam od niedawna.

Scena 2 (po pierwsza będzie opiewać na obecność w treści osobnego postu)
A więc Scena 2 „Sąsiadka z dołu”:
- dzień dobry
- bry
- a pani to używa prysznica ?
- (ja,uprzejmie) słucham ?
- no czy używa pani kabiny prysznicowej, prysznica, no! Woda, wanna, kabina? Łazienka!
- yyyy, tak, zdarza mi się. Nawet codziennie mi się zdarza.
- uff, to wspaniale.
- ?
- bo dzięki temu mogę spokojnie śledzić proces zalewania mojego sufitu z góry przez panią.
-    …
Scena 3 „Nieznana mi wcześniej starsza pani”
(Atak z drzwi) – a pani tu mieszka ?!?!
- tak, teraz tak. Wcześniej mieszkał tu…
- tak ! Tak tak, mieszkał ! Taki wspaniały Duży Człowiek. I on grał ! Och, jak grał. I nawet, nawet sąsiedzi się skarżyli! (jakże uradowanym tonem! Choć w to akurat nie uwierzę, ale dobra, widzę w jej fantasmagorycznym spojrzeniu, że polemika nie miałaby sensu. Poza tym jest słodka.)
- … ja, proszę pani też gram.
- TO WSPANIALE. Niech pani gra cały dzień! Wie pani, bo ja mam w domu pianino. A moje wnuki … (15 min. później, a ja jako przeciętny człowiek XXI wieku, zjadacz chleba z hummusem i odtłuszczonego latte ze Starbucksa – oczywiście co? Spieszę się !!!) … natomiast moje córki, jak były małe… (mija 25 minuta mojego opóźnienia w planie dnia, ale nie, nie mam szans) …. no i gdzie pani zdaniem ja powinnam pójść z  wnukami żeby stwierdzić czy mają talent?
- TAK.
- ?
(wydało się że nie słuchałam, od jakiś 13 minut)
- no pytam, gdzie pani zdaniem powinnam te swoje wnuki zaprowadzić. Bo wie pani,  ja mam w domu pianino…
Kasia vs Starsza Pani Nieznana – 0:2
Chciałabym także serdecznie pozdrowić pana G. spod numeru **, który to postanowił uhonorować moje jestestwo w nowym bloku prezentem w postaci kartki z wakacji „dla sexownej sąsiadki”,  a dane adresata wziąć  z totalnie nieaktualnego spisu mieszkańców, zatem, jako domniemana Pani Basia – zasyłam najserdeczniejsze podziękowania drogi sąsiedzie.
Chciałabym także pozdrowić starszego pana mieszkającego drzwi obok mnie, który kiedyś odebrał dla mnie przesyłkę od kuriera… Radośnie wręczając mi ją po czasie zapewne myślał, że to książki, bądź płyty…Wszak taka porządna dziewczyna! Otóż nie… Nie świadom niczego odbierał, żartobliwy powiedzmy prezent od przyjaciółki… Z gatunku pikantnych gadżetów do zabawy dla starszych dzieci… etc.  :P
Śmieszne, przez kilka pierwszych tygodni myślałam, że nie posiadam sąsiadów (poza momentem, kiedy po powrocie z wakacji czekała na mnie, tym razem innego rodzaju niż ta w skrzynce, kartka powieszona na klamce z napisem „MYCIE” (klatki schodowej))
A zważywszy na fakt, że zostało jeszcze trochę pięter i mieszkań… Zobaczymy co dalej się wydarzy.
Uprzejmego dnia.